Gdybym był Googlem…
Po powrocie z niedawnego Google Day 2008, naszły mnie pewne przemyślenia, którymi postanowiłem się z Wami podzielić.
Zaczynając od początku, przypominjmy sobie misję Google:
Misją Google jest uporządkowanie światowych zasobów informacji, aby stały się one powszechnie dostępne i użyteczne.
Podczas wykładów na GDay08 prezentowano, tłumoczono i udowadniano jak poszczególne elementy działalności i produkty G wpisują się w tą misję. I wszystko w mniejszym lub większym stopniu się zgadza. YouTube, GMaps, GMail, Google Apps, Picasa, Blogspot czy wreszcie Chrome - wszystkie te produkty w jakimś tam stopniu przybliżają G to wypełnienia swojej misji. Nie chcę z tym dyskutować.
Według mnie, w całej tej strategii brakuje jednego bardzo ważnego elementu - CMS. Gdybym był Googlem, zdecydowanie chciałbym jak najszybciej wypuśić własny CMS, stwarzałoby to dla tej firmy niesamowite możliwości.
Tak, zdaję sobie oczywiście sprawę z dawnego Google Pages, a obecnego Google Sites, ale ja mówię o czymś innym, czymś co dałoby się nazwać systemem zarządzania treścią, czymś co byłoby open-source, i co dałoby się ściągnąć i zainstalować na dowolnej maszynie.
Wyobraźmy sobie CMS posiadający, od razu, bez żadnych dodatkowych rozszerzeń następujące funkcjonalności:
- logowanie do panelu administracyjnego przy pomocy konta Google
- pełna integracja z Maps, YouTube, Picasa, GoogleVideo - pozwalająca bezproblomowe tworzyć treści bogate w media
- automatyczna weryfikacja strony w Narzędziach dla Webmasterów
- automatycznie generowana i zgłaszana sitemapa
- możliwość natychmiastowego umieszczania gadżetów iGoogle na stronie
- wyszukiwarka wewnętrzna strony oparta o CustomSearch
- kreator migracji z blogspot
- panel kontrolny zaprojektowany w stylu Google
- domyślnie zainstalowane Analytics
- pełna integracja z AdSense
A to wszystko oczywiście obok “standardowych” funkcji które każdy nowoczesny sytem klasy CMS powinien obecnie posiadać: architektura MVC, otwarta konstrukcja (wsparcie dla różnych dodatków, wtyczek), komentarze, tagi, wsparcie dla social bookmarking, pingi, ACL, profile użytkowników, kontrole wersji artykułów itp.
Myślę, że gdyby taki system powstał, sam chętnie bym z niego korzystał. Ale powróćmy jeszcze na chwile do punktu widzenia G i jego misji.
Co taki system dałby Google, w konteksćie jego misji? Otóż dałby bardzo wiele. Niewyobrażam sobie w zasadzie lepszego sposobu na “porządkowanie światowych zasobów informacji“, niż udostępnienie użytkownikom Internetu narzędzia pozwalającego na łatwą publikację informacji. Prawdziwe natomiast korzyści wykraczają poza kontekst misji. Gdyby taki system się przyjął, i zdobył poularność oznaczołoby to nieprawdopodobny wzrost liczby użytkowników produktów Google, w tym tych najważniejszych jak AdSense. Rozrośnięcie partnerskiej sieci reklamowej G, przełożyłoby się oczywiście na lepsze wyniki sprzedaży produktów reklamowych, a przecież właśnie na tych produktach opiera się model biznesowy firmy.
Dodatkową korzyścią byłby oczywiście dostęp do ogromnej ilości danych o stronach internetowych, który zostałby wykorzystany do poprawienia algorytmów wyszukiwarki, lub jak niektórzy twierdzą przejęcia władzy nad światem. Jak kto woli.
A teraz jedno z ważniejszych pytań: dlaczego ten wpis znalazł się na blogu o Joomli? Ponieważ, w mojej ocenie Joomla posiada potencjał żeby takim systemem się stać. Jedyne co musieliby zrobić programiści (czy jak Google preferuje: “inżynierowie”) z G to napisać kilka rozszerzeń, kilka z obecnie znajdujących się w core przerobić i zaprojektować nową templatkę panelu administracyjnego. Niewiele, jak na możliwe do osiągnięcia korzyści.
Warto też zauważyć, że Google lubi Joomla, co widać chociażby w Google Summer of Code. Nie wydaję mi się również żeby społeczność Joomla miała coś przeciwko wpompowaniu w ich ulubiony projekt trochę kasy.
Co o moim pomyśle sądzicie? Podobały Wam się taka przyszłość Joomla?
Zakładki










Tagi
adsense, analytics, chrome, google, google day 2008, maps, picasa, przyszłość, sitemap, youtube



październik 17th, 2008 at 21:22
Nie miałbym nic przeciwko “wpompowaniu kasy” w Wordpressa, ale…
Google ma już Bloggera, ma Web Pages, ma Sites. Po co im kolejny CMS?
październik 20th, 2008 at 12:11
Dziękuję za komentarz.
W poście nie pisałem o Wordpressie tylko o Joomla.
Jeżeli chodzi o Bloggera, Pages i Sites to, tak jak pisałem w poście, żadne z nich nie jest systemem klasy CMS, nie da się na żadnym z tych rozwiązań oprzeć chociażby trochę bardziej rozbudowanej strony firmowej, czy małego portalu.
październik 24th, 2008 at 00:47
Pomysł niezły, ale ma jedną, dla mnie decydującą wadę - nie można by na czymś takim stawiać spamu, tfu - stron zaplecza
A jeśli można by pomarzyć o takim Gcms, to ja życzę sobie:
1. Przyjaznych linków tak przyjaznych jak w Wordpress’ie
2. Edytora takiego jak w Wordpress’ie (niby mało, ale ma dokładnie to, czego potrzebuję). JCE jest świetny, ale z nową Joomla! jakoś tak średnio się konfiguruje.
Sama Joomla! jest kapitalna, choć ma kilka problemów ze sobą - choćby te przyjazne URL i cachowanie. w Joomla! 1.5 jak włączę cache, to przestaje działać np: rozwijające się menu. Prawdziwy obciach. Szkoda.
październik 24th, 2008 at 09:31
Co do Twoich postulatów - zgadzam się całkowicie. WP niszczy Joomla w tych obszarach.
A co do “zaplecza”, moze G zdecydowałoby się na małą promocję - “użyj naszego CMS, a twój spam (content) zaindeksuje się momentalnie”.
Teraz już przechodzę w strefę marzeń, ale może dałoby się nawet przenieść część obowiązków googlebota na stronę samego skryptu CMS. Spopularyzowanie takiego systemu mogłoby oszczędzić G sporo zasobów.
październik 24th, 2008 at 19:33
Na zasadzie “Skoro nie da się pozycjonerów wytrzebić, może warto ich oswoić”? Trochę Orwellowskie w wymowie, ale mogło by to pozytywnie wpłynąć na kasę firmy. A jeśli z poważnych analiz by wynikło, że faktycznie tak może być, jestem pewien że zrobili by to bardzo prędko.